Dzisiaj jako, ze jestem tegorocznym maturzystą przyszlo mi wstac o 8, i zebrac sie do szkoły, z czego zadowolony nie byłem. Miałem na 8.50 i niestety sie nie wyrobiłem, pierwsza lekcja z wychowaczynią przesiedziałem pod szkolnym sklepikiem. Mature juz powinienem miec w zeszłym roku w kieszeni, niestety pozostałem w mojej jednosce rok dłuzej... nie chciałem, starałem sie, ale moja była profesorka (teraz juz kurwa), zbytnio za mną nie przepadała... Jezyk Angielski.. hmm spoko przedmiot ale nie kazdy ma super talent do jezyków obcych, do tego doszła antypatia i niezdana poprawka - przez gramatyke. Nie mowie ze jestem totalnym osłem, kumam angielski, nie raz sie dogadałem juz w tym jezyku ale co jak ci jakas zarozumiała paniusia z magistrem w kieszeni mowi ze z gramatyką leze.. no to sobie leze.. i tak rok dłuzej. Obecny rok na czysto zadnej jedynki, klasa jak klasa troche znałem z zeszłego roku wiec nie było mi sie tak zle wkomponowac. I tak wole sobie siedziec i słuchac mojej zajebistej muzyki w odtwarzaczu niz wdawac sie z nimi w jakies rozmowy, które jedynie prowadzą mnie do wniosku ze głupota ich nie boli. Z resztą jest tam paru typków którym z miłą checią bym przekopał zamiast reke podowac codziennie na przywitanie. Nie wiem wogole to jakies chore, tprzywitanie sie z kims to oznaka sympati, ale zycie jest takie ze nawet jak kogos nie lubisz a nie chcesz sobie robic problemów to i tak musisz sie witac bo na tle innych byłbys odrazu cwaniakiem. Jestem cwaniakiem ale bardziej takim zamknietym w sobie, działam jak trzeba. Powracając do tematu szkoły. Lekcje szybko mi mineły, na przerwach mialem z 10 propozycji by sie ukopcic ale dzis nie miałem ochoty, ogolnie nie mam jej na nic, oprocz komputera i pykniecia z młodszym bratem w Fife na konsoli, o nauce juz nie wspominajac. Wszedłem do domu, oczywiscie mamusia obiadku nie ugotowała, kupiła mi sos do sphagetti makaron i mieso. Trza było sie obsłuzyc samemu. Wkurwia mnie to, innym jakos mamusie obiadek robią a ja to co ? Spoko moja mama pracuje, ale inne tez pracuja i chcac czy nie chcac robią ten obiad. Wkoncu sprawia im to przyjemnosc jak ktos pozniej mowi smaczne dziekuje i dołoz mi jeszcze z resztą to własnie ta sprawiedliwosc. Wszedzie opierdalanie, wszyscy sie opierdalają. Tylko ja diałam? chciałbym.. Mniejsza z tym. Pograłem w fifke, wziąlem prysznic po czym udezyłem po piwko i szlugi do sklepu. Po drodze oczywiscie musiałem spotkac panią O.K, najbrzydszą i najwiekszą dupodaje osiedla jaką znam... Odrazu masz szluge?? i przypomina mi sie kawałek z płyty pono i sokoła janek pozycz... eehh kurwa. Jak sie ma to sie pali. jak sie nie ma to sie nie pali. Z resztą sam pale juz 5 lat, dobrego przykładu nie daje, ale szczescie w tym ze mam wyrozumiałą mame w tych sprawach i da mi na te szlugi. Z tej strony bezrobotni palacze mogą mi pozazdroscic. Ale w sumie to nie ma czego. Dałem jej ta szluge, poczym usłyszalem Moge ci obstawic.. spojazałem sie na nią jak na kurwe.. (na dziwkie trzeba sobei zasłuzyc) i mysle.. boze jak bym miał tyle hujów w mordzie co ona to moze i bym wziął tą pojare... i odpowiedziałem nie dzieki zapale sobie w domu poozdroo nara. Nieszczescia chodzą po ludziach, ja jednak sądze ze te nieszczescie to chodzą po osiedlach. Wróciłem siadłem do kompa, otworzyłem piwo, poprzegladałem strony, poczte - nic ciekawego. Dopiłem piwo - dzis jedno z kulturką, zadzwonił dobry zioomek - dupa go rzuciła po 5 latach bycia razem. ja wiem moze to sie wydac dziwne ale to jest własnie zycie. Cisnął mnie zeby przyjechac do niego bo sie muli no ale juz nie miałem czym, z resztą nie mam samochodu (nie lubie komunikacji miejskiej) a od centrum jest pare km do niego. Sciemniłem ze nie mam hajsów na wache, i ojciec mi nie da samochodu. CZasami to jestem parszywy dla innych. Az mozna powiedziec ze dwulicowy i w dodatku w pełni tego swiadomy. Ludzie zawsze wkrecą ci cos tak i wypadną w twoich oczach dobrze. Ale mysle ze kazdy tak ma. Wyszedłem sobie na spacer. Samemu, poniewaz dupy nie mam. Miałem, i nadal jestem w niej zakochany ale dałem sobie spokoj. Ogolnie dosc pojebana sytuacja, nie odzywamy sie od 2,5 tygodnia, choc dzis do mnie napisała, wymienilismy ze sobą po 3 smsy i juz chyba nnie było o czym gadac. Nie wiem co jest ze mną , grubsi, chamscy, wogole nie przystojni mają dziewuchy, a ja przez swoj marny okres zycia mialem moze ze 4 ... A nie wspominając o seksie kochałem sie moze z 10 razy nie wiecej. Jestem zbytnio wybredny, jeden maly szczegol mi nie podpasuje, czy z wygladu, czy z charakteru to odpulam. Facet to swinia coz to prawda, ale kobiety lepszą nie są. Seks poza związkiem? Owszem ale tylko z dziewuchą która mnie kreci. Zadko osttanio chodze do klubów, z resztą te najgorsze to powoli wyjezdzają do Anglii (tam z kolorowymi mają wiekszy zarobek), w moim miescie juz nie ma co szukac. Wracajac do spaceru, przeszedłem moze z pare bloków i juz słyszałe jak ktos mnie woła. Odwracam sie, patrze idą alkocholiki, wypiłem z nimi pare piwek i wrócilem do domu. Dziwny mam charakter, z wiekiem sie zrobiłem taki ze wole sobie posiedziec w domu niz postac godzine dłuzej z ziomami. Z reszta. Wrociłem do domu, zjadlem kolacje, przywitałem mame, ona mnie, poczym wygoniłem wszystkich z kompa i załozyłem ten o to blog? Po co ? Nie mam sie zawsze z kim wygadac. Mimo ze mam przyjacioł, nie ufam im. Niepewny? nieosiągalny? Mysle ze to głebszy problem. Pozdro!